sobota, 29 sierpnia 2020
kalafior i batat
batat pokrojony na małe kawałki o wymiarach mniej więcej jednego centymetra sześciennego ugotuje się na miękko w 20 min
Postanowiłam dziś zrobić obiad zainspirowany przepisem anigotuje na kotlety z kalafiora. Piszę tu „inspiracja” bo podążałam dokładnie za przepisem i wyszło inaczej <znowu>. Kiedyś robiłam już kotlety z brokuła i też się rozpadały na patelni i w rękach.
Kalafior i tak wyszedł, ponieważ lubię tą roślinę zwłaszcza smażonego z bułką tartą, więc smak musiał być dobry tak czy inaczej.
jednak najważniejsza kwestia to ta papka
Miał być batat i ziemniaki podsmażane z przyprawami. Żeby było takie smaczne i chrupiące.
Niestety ludzie nie zawsze precyzują niektóre rzeczy więc powtórzę jeszcze raz: małe kawałki batata ugotują się w 20 min, a małe kawałki ziemniaka w 10 min już powinny być dobre.
Żeby obie te bulwy ugotować w jednym garnku i zostały jeszcze tak minimalnie twarde do podsmażenia najlepiej bataty gotować 15 min, a ziemniaki 10. A może nawet bataty też 10, bo są delikatniejsze od zwykłych ziemniaków.
sobota, 2 maja 2020
ragnarok gdzieś w norwegii
Jakoże moje zainterowania mitologiami mają się bardzo dobrze i mam netflixa to zobaczyłam ten serial i nie mogłam nie zobaczyć chociaż jednego odcinka. Mam na myśli Ragnarok netflixowy z początku tego roku.
Pewnie kto to widział stwierdził, że jest słaby. Nie trzyma się kupy i w ogóle dziwny jest jakiś.
Dokładnie tak samo pomyślałam.
No miałam już go dość i tylko pisałam co chwila to my very good for long time friend, której kuzyn to widział i chciałam info co będzie dalej. I gdy miałam już to wyłączyć to tak w międzyczasie mnie jednak wciągnęło.
Najbardziej podobały mi się widoki. Są po prostu przewspaniałe (jak sama Norwegia w ogóle, jak się skończy ten cały cyrk to tam wyjadę na stówe). Nigdy za bardzo gór nawet tych polskich nie zwiedzałam, ale mam swego rodzaju sentyment chyba (pewnie ktoś zrozumie to uczucie).
Ale zacznę od początku i teraz będą spoliery trochę, więc jeśli jeszcze nie widziałeś tego serialu a masz chęć, to albo wróć do tej "recenzji" później i powiedz mi jak było jednak ze strony kogoś kto się bardziej zna (a nie przeczytał tylko kilka artykułów i jedną książkę Gaimana o mitologii) albo przeczytaj teraz i w trakcie seansu zastanawiaj się o co jej chodziło w ogóle. Kto nie obejrzy ten na zawsze zostanie w zawieszeniu.
Do rzeczy.
Jedzie sobie rodzina. Ciężko mi określić ich wiek do teraz. Niby dzieci, nastolatkowie, ale nie wygladali mi w ogóle (z czasem się przyzwyczailam). Jadą sobie piękną Norwegią i w jednej mieścinie zajeżdża im drogę człowiek na wózku elektrycznym. Człowiek jak człowiek, chce gdzieś dotrzeć, ale pierwsze zbliżenie na twarz i już wiem że to ma być jakieś uosobienie Odyna (w sumie nie wiem kim ma być, pojawił się chyba 3 razy razem, możliwe że jakiś random). Nasz bohater wysiada z samochodu by pomóc, bo się wózek zaciął. Przychodzi Urdr i otwiera mu oczy, że jest kolejnym wcieleniem Thora (tak na prawdę tylko pojawiły się błyskawice w jego oczach, ale wiemy od razu).
Jak na uczniów przystało idą do szkoły. Starszy, główny bohater jest oczywiście kreowany na odludka i po niedługim czasie zaprzyjaźnia się z nie za popularną dziewczyną od ratowania klimatu. Za zadanie na jednej z lekcji dostają by napisać pracę na wybrany temat, razem z jeszcze jedną dziewczyną, w której nasz Thor się zakochał postanawiają napisać pracę o stanie ich miasta, które według obserwacji Isolde (nie mam w ogóle pamięci do imion, musiałam sprawdzić jak się nazywa właśnie w serialu) jest co raz bardziej zanieczyszczone.
Przyjaźń Isolde i Magne-Thora (nie miałam pojęcia, że tak to zabrzmi) się rozwija. Chłopak co raz bardziej zaczyna się interesować środowiskiem. Któregoś dnia wybierają się w góry. Isolde of dłuższego czasu sprawdza stan zanieczyszczenia wody wypływającej z lądolodu, który jest co raz gorszy. Niestety po drodze Magne dostaje wiadomość, że jego mama jest chora (od brata żartownisia, i swear I thought he was supposed to be Loki, ale zapomniałam że by by było tylko zgodne z wersją marvelowska, a kto trochę sprawdził ten wie, że to nie ma prawie nic wspólnego z oryginalnymi mitami) i szybko wraca do domu (tak szybko, że normalny człowiek przechodzi ta odległość w godzinę dłużej), żeby się przekonać, że mama jest zupełnie zdrowa. Chwilę później wychodzi na miasto i widzi jak jego przyjaciółka leci spadochronem, wpada na linie wysokiego napiecia i umiera na miejscu (czyżby na miejscu?)
Ach, i w między czasie mamy wspaniała scenę jak Vidar Jutul z domu co nazwali Jotunheimr (no heloł!) na golasa zabił jelenia i zjadł jego serce.
Przerwę teraz tą karuzelę szaleństw, bo jeśli bym miała pisać o każdym odcinku po kolei to nie wiem ile by mi zajęło (może kiedyś...). To tylko pierwszy odcinek.
Ogólnie na prawdę polecam serial. Może nie bardzo polecam, ale polecam. Jeśli ktoś ma chęć. Na prawdę piękne widoczki można zobaczyć. A no i na pewno dowiedzieć się jak się rozwinie cała ta sytuacja. Jak Magne dojedzie do tego kim tak na prawdę jest, jakie jest jego przeznaczenie, kto przemówi w ostatnim odcinku, a co najważniejsze co się stało z ich ojcem.
(Tak na prawdę ostatniego się nie dowiemy. Może w następnym sezonie)
Na pewno będę czekać na kolejne odcinki. Od samego początku myślałam że jest ich 8, więc gdy zbliżał się koniec 6 i byłam z myślą że jeszcze dwa zostały to się dość zasmuciłam.
A w ogóle to na końcu bardzo chytrze zrobili, że pokazali na ziemi Yggdrasil i Magne-Thor był w gałęziach Asgardu, a olbrzym gdzieś w korzeniach swojego domu.
Polecam i czekajmy razem na drugi sezon.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
gdzie jestem dokąd zmierzam
Odkryłam na nowo tego bloga i trochę tęsknię za przeszłością ngl Dużo się stało od tamtego czasu. Przerwałam studia, zaczęłam inne, wróciłam...
-
Na fali szalonego tiktokowego trendu na makaron z fetą postanowiłam to spróbować sama. Po wegańsku oczywiście. Wzorowałam się przepisem fit...
-
Lubię jedzenie w postaci kotleta bo jest wygodne do jedzenia. Można samego, widelcem, albo w bułkę. Kotlety mięsne są nudne. W końcu są tylk...
-
 Dzisiaj ciasto z kubka, albo jak ja - z miski. Trochę ciężko znaleść konkretny przepis, jeśli się nie może jeść mleka, a nie jest się weg...
